Link 11.05.2012 :: 22:39

śmierdzę trupem, czyli hardcorowy piątek w prosektorium.
z własnej nieprzymuszonej woli, a może raczej powinnam napisać ciekawości zdecydowaliśmy się na wycieczkę w to jakże egzotyczne miejsce. W końcu jesteśmy przyszłymi prawnikami / prokuratorami / sędziami i skoro chodzimy jako obserwatorzy na sprawy sądowe to czemu mielibyśmy nie pójść na sekcję zwłok.
oczywiście jedynej rzeczy jakiej się obawialiśmy to zapach i od tej okoliczności staraliśmy się przygotować. bo na co dzień oglądamy sceny pełne krwi w filmach, serialach i do tych widoków przywykliśmy.
punktualnie nasza 9 stawiła się przed budynkiem przy Oczki 1 zaopatrzona w maseczki, chusteczki, reklamówki (tak na wszelki wypadek) i jakieś miętowe krople.
raz. dwa. trzy. ostatnie wdechy na świeżym powietrzu i wchodzimy.
bo może nie taki diabeł straszy jak go malują, nie? 
po wejściu został nam przydzielony pokój dla studentów medycyny. Kiedy pan Henio (tutejszy ochroniarz, emeryt, przysypiający co chwila na fotelu) otworzył nam do niego drzwi o mało co nie padłam jak długa. To tylko szatnia, a zapach był nie do zniesienia. Ale chcąc, nie chcąc musieliśmy zostawić gdzieś rzeczy i przebrać się w pozostawione tam fartuchy. Dla mnie S-kę proszę, ale za dużo wymagałam, bo wszystkie były w jednym rozmiarze. Ubrani w przesiąknięte niezidentyfikowanym zapachem fartuchy zakasaliśmy rękawy i oczekiwaliśmy na godzinę zero.
Zdążyliśmy jeszcze pokropić wszystko co się tylko dało tymi miętowymi kroplami, które swoją drogą okazały się kroplami na żołądek o 90% zawartości alkoholu. nie przewidzieliśmy tylko, że będą nam łzawiły oczy, bo w końcu to były krople do picia a nie wąchania. jeszcze pamiątkowa słit focia i akurat wyszła po nas pani prokurator.
od razu nadmieniam, że sekcja na którą się udaliśmy nie była sekcją pokazową. po prostu mieliśmy przypatrywać się pracy patologa, techników i prokuratorów. 
po wejściu do sali pierwsze co było najbardziej dla mnie wstrząsające to niemiłosierny smród. uderza w ciebie tak nagle, że aż się cofasz. miałam na sobie maseczkę przesiąkniętą miętą, do tego zapachową chusteczkę higieniczną, a to i tak nic nie dało. nie myśli się o niczym innym, tylko o tym smrodzie. zaraz po zapachu zauważasz, że na tej sali nie znajduje się jeden denat, czy dwóch, tylko aż sześciu.
kolejną rzeczą, która była trochę abstrakcyjna jak dla mnie to, że osoby, które tam pracują nie noszą żadnych masek. no bo tyle się niby mówi o bhp. a co z zarazkami i innymi pantofelkami?! to obrzydliwe. chociaż może im to kompletnie nie przeszkadza, stykają się z tym codziennie i się przyzwyczaili?
ustawiliśmy się pod oknem w szeregu starając się niczego nie dotykać. wszyscy spięci z szeroko pootwieranymi oczami próbowaliśmy ogarnąć to z czym przyszło nam się zmierzyć na własne życzenie. bo nie wiadomo było gdzie się patrzeć. na prawo samobójca z liną wokół szyi (ze spuszczonymi spodniami.WTF?), a zaraz obok niego facet, który nie przeżył spotkania z drezyną. na środku ufoludek czyli topielec wyłowiony z Wisły po kilku miesiącach. a po lewo jakiś starszy pan, którego technik właśnie zszywał. obok niego na stalowym wózku czekał na wywiezienie inny denat. po zszyciu starszego pana zapakowali go na ten stalowy wózek i gdzieś wywieźli. do tej pory wydawało się, że ten zielony człowiek na środku był najgorszy, ale w tym momencie na salę wjechał szczelnie zaklejony worek. a w nim ciało, które wyglądało jak mały wieloryb, było tak zgniłe i śmierdzące. a na koniec miejsce ufoludka zajął pijak znaleziony na śmietniku, z wytatuowanymi motylkami, kotkiem i swastyką. 
Na domiar złego łzawiły nam oczy od tych kropli na co uprzejmy pan policjant, który robił dokumentację fotograficzną stwierdził, że dziewczyny nie dadzą rady, bo już płaczą. nie ma to jak wiara w drugiego człowieka.
pani prokurator starała się odwrócić na chwilę naszą uwagę i pokazała nam protokoły jakie wpływają do prokuratury a propo wykonania ewentualnej sekcji. szczerze mówiąc na niewiele się to zdało, bo byliśmy bardziej zaabsorbowani tym co się dzieje na stołach.
to nie jest tak, że ja nigdy nie widziałam zwłok i dlatego to tak przeżywałam. widziałam. nawet nie raz i nie dwa. na Helu w sezonie topiło się tyle osób, że do widoku topielców dało się przywyknąć. w tym wypadku najbardziej jednak uderzająca była ta bezpośredniość śmierci i tego przemiału jak w fabryce.
ale wracając do tematu. jedna osoba od nas nie wytrzymała i wyszła po 10 minutach, bo nie była w stanie wytrzymać tego zapachu. bo kiedy przywożą kolejnego klienta i go otwierają to ten smród się nasila. 
przy okazji dało się zweryfikować kilka mitów telewizyjnych, którymi karmią nas producenci filmów i seriali kryminalnych m.in. w trakcie otwierania czaszki krew nie tryska pod sam sufit.
po jakiejś godzinie przywykliśmy do atmosfery, widoku, odważyliśmy się opuścić naszą strefę bezpieczeństwa i podchodziliśmy do stołów. ciekawość wzięła górę. w piekle już szykują dla nas miejsca.
oszczędzę opisywania samej sekcji. w skrócie to po prostu oglądanie wszystkich organów, łącznie z zawartością żołądka (co akurat wydawało nam się trochę dziwne), pobieranie tkanek do badań DNA i ewentualnie stwierdzanie przyczyn nagłej śmierci. czasami jest tak, że najpierw pobiera się organy, a później dopiero robi sekcję. dwie przemiłe panie patolog starały się nam przybliżyć dlaczego wykonują sekcję i cierpliwie odpowiadały na nasze pytania.
po wyjściu opiekunka naszego koła penalnego, powiedziała, że trafiliśmy na najbardziej hardcorowe sekcje jakie tylko się mogły zdarzyć. i była pod wrażeniem, że daliśmy radę i przezwyciężyliśmy wstręt i obrzydzenie. 
nie polecam takich przeżyć osobom o słabych nerwach. ten zapach na sobie czuje do tej pory, mimo iż wykąpałam się już 4 razy i umyłam włosy octem. 
cieszę się jednak, że nie zdecydowałam się na sekcję zwłok bliskiej mi osoby kilka lat temu.




Archwium

2012
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień


©niedziela blog.pl photo by da